Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
27. Ja i moja dziewczyna.

27. Ja i moja dziewczyna.

Nakarmienie i wykąpanie dziecka nie sprawiło im większych problemów. No, może jeden: nie mieli za grosz doświadczenia w tej dziedzinie. Zanim wspólnie rozkminili, jak przygotować mleko (chociaż na opakowaniu była nawet instrukcja obrazkowa), minęła bita godzina.
Kąpiel poszła zdecydowanie szybciej, co nie znaczy, że było łatwo. Na pewno mieli przy tym więcej zabawy, ale ciągłe sprawdzanie temperatury wody, stawało się z każdą chwilą coraz bardziej denerwujące. Skąd mieli widzieć, czy dla dzieciaka nie jest za gorąca lub zbyt zimna? Pomijając jeszcze fakt, że byli mokrzy, jakby to oni się kąpali, ogólnie nie poszło źle.
Wieczorem ciągły płacz dziecka z minuty na minutę stawał się dla nich udręką. Mieli wrażenie, że histeria będzie się ciągnęła przez całą noc. Jednakże wraz z zaśnięciem malucha, odetchnęli.
Zmęczenie dawało im się ostro w kości. Ledwo kontaktowali i zapewne, gdyby ktoś ich wtedy zapytał jak się nazywają, nie wiedzieliby nawet tego.
Godziny mijały. Dziecko o dziwo nie płakało i pozwoliło im na odpoczynek. Tom jednak nie mógł spać.
- Przestaniesz się wiercić? – jęknęła półprzytomnie Vivien.
- Zaraz przygniotę tego dzieciaka. – odparował szeptem.
- To przestań się kręcić.
- A nie mógłbym… położyć się obok ciebie? – podsunął, licząc na to, że dziewczyna bez większych marudzeń się zgodzi.
- Nie. – ziewnęła i szczelniej przykryła się kołdrą.
I to by było na tyle z ich rozmowy. Owszem, Tom przestał się wiercić, ale zasnąć i tak nie było mu dane. Bał się, że gdy zamknie oczy i przyśnie, zapomni o obecności dziecka i najzwyczajniej je przygniecie. Cóż za troska…

Przydałoby się łóżeczko, co Kaulitz?
Znów ty, potworze.
Jaki tam potworze? Czy sumienie może być potworem?
Moje najwyraźniej tak. Masz jakąś mowę na dziś przygotowaną, czy po prostu chcesz mnie dobić?
Mogę ci powiedzieć, że pomylenie samolotów było jedyną rzeczą, która udała ci się w życiu, chłopie.

Niezłe pocieszenie, prawda?
Tom przewrócił się na prawy bok i przymknął oczy, które do tej pory miał cały czas otwarte.

Ciekawe, naprawdę.
Daruj sobie ten sarkazm. Gdybym nie ja, przyznaj, że nadal byś się z nią kłócił o pierdoły. A tak zobacz: parę razy ci nagadałem i masz spokój.
Oczekujesz podziękowań?
Jaki ty jesteś zdebilowaciały, brak słów...

Konwersacje z własnym sumieniem i myślami były u niego coraz częstszym zjawiskiem. Być może to jakieś urojenia, albo początki choroby psychicznej, lecz fakt faktem, że wiele mu dawały. Zapewne dziwicie się, iż wymiana zdań w stylu: „A nie mówiłem?” – „Spieprzaj!”, może dać coś do rozumienia, ale gwarantuję, że Toma Kaulitza i Vivien Hugends nie zrozumiecie nigdy.


***


- Przecież nie możemy zabrać tego dziecka do Niemiec. – tłumaczył jej po raz setny, przechadzając się przy tym po całym pokoju.
Najbardziej dziwił go fakt, iż dziewczyna w ciągu zaledwie dwóch dni przywiązała się do tego malucha na tyle mocno, że teraz nie dopuszczała do siebie myśli o zostawieniu go. Co prawda i jemu, można powiedzieć, spodobała się rola przyszywanego ojca, ale nie zmienia to faktu, że dziecko po prostu musi zostać we Francji. W grę wchodzą tylko dwie opcje: dom dziecka lub podrzucenie pod kolejne drzwi.
Przysiadł obok dziewczyny, przez jej ramię spoglądając na małą dziewczynę, przygryzającą bezzębnymi dziąsłami swoją piąstkę. Jego prawy kącik ust powędrował ku górze.
- Jakoś to załatwimy. – zapewnił, przytulając się do Viv.
- Tylko spójrz, jaka ta mała jest śliczna. Taka bezbronna, samiutka… - rozczuliła się.
- Chciałabyś mieć takiego bobasa? – mruknął zaczepnie, chichocząc tuż przy jej uchu.
- Chcesz mi go zrobić? – spytała, układając usta w bezczelnym uśmiechu.
- Czemu nie… - wzruszył ramionami, przybierając dość poważny wyraz twarzy.
Vivien przyjrzała mu się uważniej. Zwariował - jedyne sensowne wytłumaczenie. Ale mimo to, uwielbiała go. Nawet gdyby był największym debilem, coś by ją do niego ciągnęło.
Coś, uhm, no dobrze, zakochała się w nim, i to „coś”, to chyba miłość.
- Czasami sama się sobie dziwię, jak ja z tobą wytrzymuję.– zarzuciła nowy wątek.
Zasępił się na kilka sekund.
- Ja też nie wiem, co za durna siła mnie przy tobie trzyma, ale chciałbym, aby tak zostało. – przyznał, znów wlepiając wzrok w dziecko.
- Dlaczego? – zaciekawiła się.
- Bo tak. – odpowiedział, wstając z łóżka i podchodząc do drzwi. – Może właśnie dlatego, by nam zrobić takiego malucha. – dodał, w porę wymknąwszy się na korytarz, bo oberwałby poduszką.
Słysząc, jak pociska trafia w drzwi, zachichotał pod nosem.
Uwielbiał się z nią droczyć, uwielbiał.
Mlasnął językiem i powoli szedł w stronę windy. Jako cel obrał sobie mały sklepik przy recepcji hotelu, aby zakupić paczkę fajek na powrót do domu. Już miał naciskać srebrny guziczek przy metalowych drzwiach, gdy do jego uszu dotarło niemieckie „Scheisse” wypowiedziane przez sprzątaczkę. Rozejrzał się po korytarzu i spojrzał na kobietę. Bezskutecznie siłowała się z krzywo zawieszonym kinkietem, a jej niski wzrost dodatkowo utrudniał zadanie. Obrócił się na pięcie i podszedł do niej. Jako że cenił się za dobrego i pomocnego człowieka, pomógł jej z uporać się z kłopotem.
- Dziękuję. – posłała mu promienny uśmiech.
Wyglądała na poczciwą i poukładaną kobietę około czterdziestki. W jej kocich oczach można było dostrzec spokój, wewnętrzną harmonię i dobroć. Rudobrązowe włosy spięte w koka dodawały uroku, a małe zmarszczki przy ustach i w kącikach oczu wyglądały na niej całkiem uroczo. Tom uśmiechnął się ciepło.
- Mówi pani może po niemiecku? – spytał ostrożnie, jeszcze w języku francuskim.
- Och, oczywiście. – machnęła ręką. – Mieszkałam w Niemczech dwadzieścia lat, chłopcze. – westchnęła.
Tak, tak, tak!
- A mógłbym wiedzieć, o której kończy pani pracę? – palnął niespodziewanie.
Było to jednak zachowanie całkowicie zamierzone. Wszystko sobie obmyślił w zaledwie kilka minut.
Kobieta uniosła lekko brwi.
- O dwudziestej, ale co to ma do rzeczy? – zdziwiła się.
- Ja i moja dziew… - zamilkł, myśląc, co by na to powiedziała Vivien. Uznał jednak, że jeśli nazwie ją swoją dziewczyną, nic mu się nie stanie. – Ja i moja dziewczyna mielibyśmy do pani pewną sprawę. Mogłaby pani do nas wpaść po pracy? Pokój 1012. – wyrecytował jak szkolną formułkę.
Pracownica hotelu ponownie się uśmiechnęła, klepiąc Toma po szczupłym ramieniu.
- Nie ma problemu. A teraz wybacz, muszę wracać do pracy.
Kiwnął głową, żegnając się. Zadowolony ze swego jakże pomysłowego planu, wskoczył do zamykającej się windy i zniknął za jej metalowymi drzwiami.

***


Wszystko załatwione. Nadia, sprzątaczka, którą spotkał na korytarzu, zgodziła się pomóc im z dzieckiem. Vivien jest zadowolona, że nie muszą nikomu podrzucać malucha. Sylwestra mają spędzić razem, we dwoje. Czy może być lepsze zakończenie wyjazdu? Chyba nie. Przynajmniej Tomowi się tak wydawało.
Przypatrywał się dziecku z niesamowitą uwagą. Myślał, jakim byłby ojcem. Przez ostatnie dni odniósł wrażenie, że chyba wreszcie dorósł. Wszystko starał się rozumować racjonalnie, nie tracąc zdrowego rozsądku; zupełnie jak dojrzały facet. Prawdopodobnie sytuacja go do tego zmusiła, a może zwyczajnie zrozumiał, na czym mu tak naprawdę zależy. Jednego był pewien: jest farciarzem. I choćby historia, która mu się przydarzyła, wcale na to nie wskazywała, on czuł się w pełni zadowolony z tego, co ma.
Dziewczynka zamknęła ociężałe powieki. Jej klatka piersiowa unosiła się miarowo wraz z oddechem. Tom poprawił dziecku kocyk i najciszej jak potrafił zwlekł się z łóżka. Na palcach przebrnął przez pokój, zatrzymując się przy drzwiach łazienki. Cwany uśmiech wymalował się na jego twarzy, a po głębokim westchnieniu wszedł do środka. Plusk wody, dochodzący spod prysznica, roznosił się echem w pomieszczeniu. Krople cieczy uderzały o szklano-matowe ścianki brodzika. Rozejrzał się wokół i zatrzymał wzrok na wieszaku z ręcznikami. Pochwycił obydwa w dłonie, siadając na brzegu wanny; w ten sposób miał zamiar poczekać, aż Vivien skończy kąpiel.
Oczyma wyobraźni widział jej niebieskie oczy, które uparcie się w niego wpatrują. Uwielbiał je.
Jej włosy, z których skapuje woda. Też je lubił.
Usta, które drżą wraz z każdym wypowiedzianym przez nią słowem. To ubóstwiał.
Na każde wyobrażenie Hugends rozpromieniał się, cicho przy tym wzdychając. Była jego skrytym ideałem. Ich kłótnie wspomniał jak coś nadzwyczajnego. Pamiętał dokładnie wszystkie wyzwiska, które padły od niej w jego stronę. Spojrzenia, jakimi wzajemnie się obdarowywali. Pocałunki, które tak naprawdę były bardziej zakazane niż dozwolone. To tworzyło niesamowite wspomnienia. Najciekawsze w tym jest, że mimo oziębłych stosunków, wiecznie przy niej był. Nie potrafił jej zostawić i zwyczajnie zapomnieć.
Bo ją pokochał.
Drzwiczki prysznica rozsunęły się. Tom utkwił wzrok w nagiej Vivien, która zauważyła go dopiero po upływie kilku sekund. Zwilżył językiem rozchylone usta, a serce podeszło mu do gardła. Chociaż widział już ją taką, jaką natura stworzyła, za każdym razem przyprawiała go o zachwyt i nieokiełznane fale gorąca.
Dziewczyna zauważywszy Toma molestującego ją wzrokiem, zrobiła krok w tył. Próbowała się schować za matowymi ściankami brodzika. Lekko wychyliła głowę, a nogi się pod nią ugięły. Miała wrażenie, że jej policzki przybrały barwę dorodnej piwonii; racja.
- Co ty tutaj robisz? - wydukała.
- Kocham, jak się rumienisz. - uśmiechnął się, zagryzając wargę.
Mało brakowało, a Vivien rozpłynęłaby się niczym rozdeptana meduza. Obecność Toma totalnie ją rozbrajała, a uśmiech, który posyłał w jej stronę wręcz powalał z nóg.
Spuściła wzrok, zauważając, że Kaulitz trzyma ręczniki. Westchnęła.
- Mó... mógłbyś mi podać te ręczniki? - spytała.
Tom zaśmiał się serdecznie, mocniej zaciskając materiał w dłoniach.
- Mógłbym. - przytaknął. - Ale wolałbym, żebyś sama po nie przyszła. - dodał z bezczelnym uśmieszkiem.
Viv przewróciła oczami. Cichy jęk wydobył się z jej ust, co spowodowało u Toma kolejną porcję śmiechu. Dawniej zapewne sprzedałaby mu liścia w tę zadowoloną gębę, ale teraz, choćby chciała, nie mogłaby. Jej pewność siebie znikała zawsze, gdy on był w pobliżu.
A miała być twarda i bezwzględna.
- Tom, proszę cię. - westchnęła ze zrezygnowaniem.
- Skarbie, daleko przecież nie masz. - zachęcał swym łobuzerskim spojrzeniem.
Koniec zabawy!
- Kaulitz! - syknęła; wiedziała, że tego nie lubi. - Nie bądź taki do przodu, bo ci tyłu zabraknie.
Znów to spojrzenie i uśmiech. Niech go szlag.
Tom podniósł się z miejsca i podszedł do ciemnowłosej. Oparł się ramieniem o zabudowę prysznica. Lubieżnie oblizał wargi.
- Dam ci je, pod jednym warunkiem. - zastrzegł.
Jęknęła.
- Jakim?
Rozpromienił się jeszcze bardziej; o ile w ogóle było to możliwe.
- Pocałujesz mnie.
Uchyliła usta, chcąc coś powiedzieć. Nic jednak nie chciało jej przejść przez gardło. Odetchnęła ciężko.
- Zapomnij.
- No trudno. - wzruszył ramionami. - Ręczniki wezmę ze sobą, mam nadzieję, że się nie obrazisz? - dodał z udawanym żalem w głosie, powoli kierując się w stronę drzwi.
Nie pozostało jej nic, jak podjąć spontaniczną decyzję. Chwyciła go za koszulkę i przyciągnęła bliżej. Oddychała szybko, a jej wargi drżały. Zdążyła się już przyzwyczaić do takiej reakcji na zbyt bliską obecność Toma. Właściwie nie wyobrażała sobie, że miałoby jej tego zabraknąć. Wbrew pozorom lubiła mrowienie w brzuchu, zastój mowy i nadmierne drżenie ust; było to całkiem przyjemne.
Przymknęła powieki. Opuszkami palców drażniła jego policzki. Czuła, że zaczął szybciej oddychać, co uznała za odpowiedni moment, aby go pocałować. Kaulitz szybko podłapał jej gest. Językiem zahaczył o malinowe wargi, by po chwili wedrzeć się do środka ust. Wypuścił z rąk ręczniki, które opadły na posadzkę. Wszedł do kabiny, przyciskając Vivien do chłodnej ściany. Jego dłonie sunęły wzdłuż jej lewego boku, zatrzymując się na udzie. Mocniej zacisnął palce, wywołując w ten sposób cichy pomruk u brunetki, stłumiony nadal trwającym pocałunkiem. Oparł wolną rękę nad jej głową. Nie zauważył, że w ten sposób włącza wodę. Duże, zimne krople lunęły na ich ciała. Stali pośród strug, w ogóle się tym nie przejmując.
- Nie za dobrze ci? - mruknęła, opierając czoło o tors Toma, do którego przylegała mokra koszulka.
Kaulitz bawił się swym kolczykiem.
- Doskonale wiesz, że to i tak było za mało.
- Na co ty jeszcze liczysz? - zaciekawiła się, spojrzawszy w jego roześmiane oczy.
- Nie chcesz wiedzieć. - przyznał.
Powiedzenie czegokolwiek uniemożliwiły jego usta, które ponownie przywarły do jej warg.
- Nienawidzę cię. - wycedziła z rozbawieniem.
- Ja ciebie też, Skarbie, ja ciebie też.

♥-*-♥-*-♥-*-♥-*-♥-*-♥-*-♥-*-♥-*-♥-*-♥-*-♥

27.01.08r. – pamięta ktoś?
Data opublikowania pierwszej części Fuck Me Tom.
Dziś mamy 27.01.09r. – okrąglutki rok.
27 części przez dwanaście miesięcy to może nie jest dużo, ale zważywszy na okoliczności, chyba mogę walnąć się w ramię i powiedzieć: „No, stara, wytrzymałaś!”.
Wiecie, co mam na myśli – Mylog i jego perypetie ; /
Specjalnie trzymałam ten odcinek w zamknięciu i zbywałam każdego, kto pytał kiedy się tutaj coś pojawi. Miał być czymś w rodzaju niespodzianki, tak.
Nie wiem, czy wyszło dobrze. Tzn. wiem jak wyszło, ale wiem też, jak nie lubicie mojego marudzenia. Dlatego też lepiej, jeśli już skończę i się pożegnam xD
No, to z temperaturą 39 stopni, na antybiotyku i tabletkach przeciwbólowych, pozdrawiam i kocham, Paulina ; *

Przypominam!
Osoby, które chcą być informowane o nowych notkach,
proszę, aby wpisały się do księgi gości i podały nr GG lub adres bloga;
w zależności gdzie chcą być powiadamiane. Inaczej NIE INFORMUJĘ.
Z góry dziękuję i kłaniam się w pas!
(nie obowiązuje stara lista z Myloga! Liczą się nowe wpisy.)


fuck-me-tom 27/01/2009 10:13:51 [Powrót] Komentuj



Ja wiem, że to dziwne ale ja nie chcę "hepi endu" ;DD
Uwielbiam te ich kłótnie, wyzwiska ;D
i wszystko inne! ;D
ale nie wyobrażam sobie teraz tego tak słoodko ;P a nawet jeśli..
to i tak będę Cię uwielbiać i 'ich' też;***
miss-hudson 31/01/2009 22:18:00
| brak www IP: 195.117.70.253

hehe, no dokładnie D:D
blackplants 29/01/2009 19:57:29
| http://blackplants.blog4u.pl IP: zalogowany

ale jazda z tym blogiem i opowiadaniem ! Kobieto. ! Gratulacje, z okazji urodzin bloga a po drugie masz świetne opowiadanie i zazdroszcze Ci talentu ! na serio ! ;] dobrze,że Tom się stara, haha ;d a ta blondyna pusta co z nimi na Majorke pojechała ... wrr ... nienawidzę takich :d a ta wpadka w Londynie ... i ' rozmowa ' z jej ojcem. Mam nadzieję że Simone i jej ojciec nie będą kazali im skończyć się kumplować,nie zniosłabym tego ^^ haha xD Tom jakiś niewyżyty jest , serio . xD i dobrze że ten koleś w tym klubie jej nie zgwałcił .. ehh. .. biedna ;]
Czekam na niusa i informuj mnie ;)
już napisałam pod powiadomieniami . Pozdrawiam ;**
verdadero-amor.blog.onet.pl
Insistente 29/01/2009 13:04:03
| brak www IP: 89.228.243.47

Zastanawiam się co oni zrobią z tym dzieckiem... Czy właśnie po to ta sprzątaczka do nich poszła? XD
I ta scena w kabinie, więcej, więcej takich! >DD

No i życzę Ci kolejnego roku ;-*
Karola 28/01/2009 21:15:44
| brak www IP: 83.27.178.102

odcinek wspaniały.
bardzo podoba mi się sposób w jaki piszesz.
co prawda, przeczytałam dopiero 27 odcinek, ale zamierzam nadrobić zaległości .
pozdrawiam . ;*
grucha 28/01/2009 18:46:47
| brak www IP: 82.160.201.10

Odcinek zaje.bisty.
Ciekawe jak Tom odnalazłby się w roli ojca, ale jak narazie nie szlo mu źle. Moze rzeczywiscie w końcu wydoroslał.
No i te jego zachowanie, a także uśmiechy. Dobrze, ze między nim a Viv jest wszystko dobrze i oby tak zostało dalej.
Czekam na kolejny odcinek...i na kolejny rok z FMT. ;)
Mitternacht 27/01/2009 23:31:03
| brak www IP: 173.54.67.189

z tym dzieckiem teraz fajnie mają, lol
ogólnie to też kocham to opowiadanie i bardzo przez ten rok zdążyłam się przyzwyczaić do ich odpałów.
i przestrzegam! nie łatwo mi będzie się odzwyczaić. tak na zaś :D ale wierzę w Ciebie ;****
anka 27/01/2009 21:31:17
| brak www IP: 78.88.80.202

Pięknie. Gorąco... mrrr^^ Uwielbiam tego bloga, no kocham po prostu! Cudnie cudnie cudnie.
Alleluja, że się znalazła dobra dusza, ktora się zajęła maluszkiem ;))
Olutka16 27/01/2009 21:04:28
| brak www IP: 79.185.204.20

Mało brakowało, a Vivien rozpłynęłaby się niczym rozdeptana meduza.

O taaak pieknie cudownie wspaniale. I ładny ten szablon? Tak to sie nazywa XD
aqq 27/01/2009 20:59:58
| brak www IP: 82.139.5.198

Kocham Zdebilowaciałego ;*
Kocham, że ożeszkurwajapierdole. A ten z FMT jest zaaajebisty.

Och, a 27 była boska.
Gratuluję wytrzymania rok. Mam nadzieje, że jeszcze wytrzymasz duuugo.

To co, 'hepi end' przygody we Francji ?
;*

< 33.

Ja chcę już 28! xdd.
Szeri 27/01/2009 19:51:07
| brak www IP: 213.25.102.136


Podstrona: *1* / 2 / 3







POWIADAMIANI

Osoby, które chcą być informowane o nowych notkach, proszę, aby wpisały się poniżej i podały nr GG lub adres bloga(wolę GG). Inaczej NIE INFORMUJĘ.

Ich powiadamiam.
Też chcesz ?


AVATAR


Fuck Me.


PAULINA-TH

O autorce.
Wspomnienia Młodości



CZĘŚCI

1. Chętnie bym Ci dogryzł.
2. Bawię się kamyczkami tylko.
3. Ha ha ha, SUPRISE !
4. A ty żmijo co tak zerkasz?
5. Wredna wiedźmo.
6. Plusy i minusy.
7. Więc podrocz sie ze mną w łóżku.
8. Pomasuj mi ten cholerny brzuch, dziewczyno !
9. Przespałeś się ze mną?
10. Londyn.
11. Fuck me Tom, and shut up.
12. Kaulitz, dlaczego ty zawsze wszystko pieprzysz?
13. Zakochani?
14. Zakazana miłość.
15. Będę wujkiem?
16. I miss you.
17. Niewinny flirt.
18. Bratnia dusza.
19. Ja, ty i jemioła... Jak myślisz, co teraz?
20. Une rose pour ta copine.
21. Masz dwa wyjścia...
22. Kochanek.
23. Daj se wreszcie siana i zrozum, że kochasz tego imbecyla.
24. Jesteś moja.
25. Zostań ze mną.
26. Zawsze będę cię kochała, pamiętaj.
27. Ja i moja dziewczyna.
28. Pieprzyć obietnice.
29. Pokój pełen wspomnień.
30. Przez ciebie mam okres dwanaście miesięcy w roku
31. Osz ty skurwysynu!
32. Stay away from Juliet!
33. Laboratoryjne eksperymenty
34. Aluzja



ZAŁOGA Z MYLOGA

(Przepraszam, że bez linków, ale domenę "mylog" zamienia mi na "blog4u".)

Drunkard
Shake Up Of Emotions
Hotelowetokiostory
Hubschliebe
Kaulitz
Dream Tom
Lilsuxx
Kobieta Tom
Miss Hudson
Next To You
Kaulitz Twins Story
New TH Story
Endlosigkeit


ZAŁOGA Z ONETU

Od Dzieciaka Do Chłopaka
Tokio Hotel Historie
Flimmer-Hoffnung
Feel The Rainbow
Malinowe Oczy
Shawty
Sweet Home Alabama
Trzy Miesiące
Słodka Miłość
Wiecznie Będziemy Trwać
Mała i Mały Kaulitz
Sorge
Weronika TH


ZAŁOGA Z BLOG4U






SZABLON

Prosty i przejrzysty. Zrobiłam go JA
Tylko dla SIEBIE.
Blog4u.pl
Don't copy !!