Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
28. Pieprzyć obietnice.

28. Pieprzyć obietnice.

Wydawało się, że to koniec niespodzianek. Sylwester miał okazać się cudownym podsumowaniem minionego tygodnia oraz chwilami, w ciągu których Tom i Viv mogliby pobyć sami ze sobą. Wszystko ku temu zmierzało. Dlatego też, zadowoleni, że jak do tej pory nie wydarzyło się nic, co mogłoby pokrzyżować ich plany, wspólnie uznali, że nowy rok przywitają z innymi Paryżanami na placu pod wieżą Eiffel.
Ciężki śnieg skrzypiał pod wpływem ich mozolnych kroków. Wokół słychać było śpiewy pijanych już ludzi, choć dopiero wybiła dwudziesta druga. Ozdoby na miejskich lampach przypominały o mijającym okresie świątecznym. Pojedyncze fajerwerki zapalane przez małolatów świstały ponad ich głowami. Nic, co mogłoby zepsuć sylwestrową noc.
- Mam ochotę wejść na najwyższy balkon tej wieży. - rozmarzyła się dziewczyna, kiwając głową w stronę najsłynniejszej francuskiej konstrukcji, która widniała ponad zabudowaniami miasta.
- I uwierz, że wejdziesz. - zapewnił Tom, zerkając na nią ukradkiem.
Westchnęła radośnie. Głębiej zanurzyła dłonie w kieszeniach płaszcza. Mróz pieścił jej policzki, nadając im czerwono-różowego zabarwienia. Mimo to, czuła się naprawdę szczęśliwa. Może ostatni tydzień nie był do końca spełnieniem jej marzeń, ale na pewno okazał się jednym z lepszych i ważniejszych w życiu zarówno jej, jak i Toma. Jeszcze na początku nic nie wskazywało na rozejm. Ba, śmiała nawet udusić Kaulitza za pomylenie samolotów. Momentami czuła się najzwyczajniej samotna. Nie miała komu się wyżalić, wypłakać. Brak kogoś, kto mógłby stanowić dla niej wsparcie był strasznie uporczywy. Los jednak lubi płatać jej figle, do czego powoli zaczynała się przyzwyczajać. Jak grom z jasnego nieba zesłał Francuza gwałciciela, długo oczekiwaną zgodę, dziecko niespodziankę i wiele całkiem przyjemnych chwil. Od pamiętnego wieczoru, a raczej nocy, podczas której mogła paść ofiarą gwałtu, wszystko się zmieniło. Tom stał się dla niej kimś na wzór bratniej duszy, tak jak niedawno Alex. Dostrzegła w nim to, czego nie widziała przez ostatnie miesiące. Okazał się równym gościem, który o nic nie pytając, po prostu był i dodawał otuchy. I za to była mu cholernie wdzięczna. Pomógł, kiedy tego najbardziej potrzebowała. Dbał, aby niczego jej nie zabrakło. Zachował się jak... dobry ojciec.
Ale czy można wzdychać do ojca? Jeśli nie, to ja byłabym córką popierającą kazirodztwo.
Nie miała pojęcia w jaki sposób mu to wszystko wynagrodzić i czy w ogóle jest w stanie się zrewanżować za jego wsparcie.
Przypominała sobie dzień po dniu z pobytu w Paryżu. I chociaż wyszło na to, że w końcu nie zwiedziła miasta, była w posiadaniu magicznych wspomnień. Z czym może równać się widok miny Toma, podczas gdy zauważa dziecko, które wzięło się jakby z kosmosu? Z niczym, dosłownie niczym.
Parsknęła śmiechem.
- Co ci tak wesoło? - zaciekawił się.
- Och, nieważne. - westchnęła wciąż chichocząc.
Przed nimi kłębiło się coraz więcej ludzi. Znak, że są już blisko wieży Eiffel. Obiecał, że tam wejdą i miał zamiar tej obietnicy dotrzymać. Złapał dziewczynę za rękę - dla ostrożności, aby przypadkiem nie przyszło jej do głowy się zgubić. - i poprowadził przed siebie. Co chwilę zerkał w stronę oświetlonej kolorowymi reflektorami sceny, na której odbywały się koncerty noworoczne.
Kiedy stanęli u podnóża zabytku, spostrzegł, że przy wejściu na górę stoi brygada ochroniarzy. Jęknął niezadowolony.
- Chcielibyśmy wejść na górę. - rzucił do jednego z nich łamaną angielszczyzną.
- Trzeba zapłacić. - usłyszał w odpowiedzi.
Zerknął na dygoczącą z zimna Vivien. Obiecał
Bez większego namysłu zdjął z nadgarstka zegarek. Prezent od babci na niedawno przez niego obchodzone osiemnaste urodziny. Dla niej był gotów go poświęcić. Nie wiedział dlaczego, po prostu zależało mu, aby miała to, czego pragnęła.

Jesteś boss!
A coś ty myślał?
Co myślałem? Żeś jest debil...
Dzięki.
Ciekawe tylko, czy pomyślałeś, co powie twoja matka na brak zegarka.
Wiesz gdzie ją mam?
Nie chcę wiedzieć.

- To wystarczy? - podał mężczyźnie zegarek.
- Tom, oszalałeś? - syknęła Vivien, lekko szarpiąc go za ramię. - Skoro nie mamy pieniędzy, nie musimy tam wchodzić. - dodała lustrując raz Toma, a raz ochroniarza, który uważnie badał zegarek w swych dużych dłoniach.
- Obiecałem ci, więc chcę dotrzymać słowa. - mruknął, nie zwracając większej uwagi na jej protesty.
- Pieprzyć obietnice! I tak już dużo dla mnie zrobiłeś. - odparowała.
Ochroniarz schował do kieszeni datek od Kaulitza i kiwnął twierdząco głową.
- Och przestań i chodź. - Tom pociągnął ją za rękę w stronę schodów prowadzących na górę.
Wyrwała się z jego uścisku. Podeszła do mężczyzny i zdjęła z uszu złote kolczyki, również prezent, tyle że od ojca i na zakończenie gimnazjum. Jedne z jej ulubionych, ale co z tego? Była gotowa je poświęcić. Przecież nie może non stop żerować na dobroci Kaulitza.
Wcisnęła je w dłoń ochroniarza, prosząc, aby oddał w zamian zegarek. Facet jęknął, wyciągając wcześniej schowaną „zapłatę” i podał dziewczynie. Uśmiechnęła się promiennie i podbiegła do Toma, chwytając go pod ramię.
- Uparta jak osioł. - podsumował ze śmiechem.
Z niemalże najwyższego piętra wieży rozciągał się cudowny widok na szykujący się do powitania nowego roku Paryż. Oczarowana tym Viv oparła się o balustradę. Głęboko westchnęła. Piękny sen, byleby się nie kończył.

Północ zbliżała się z każdą sekundą. Podekscytowani Francuzi, znajdujący się w pobliżu nich, zawzięcie ze sobą dyskutowali. Znienacka na balkonie pojawił się kelner. Na wyciągniętej prawej dłoni trzymał metalową tacę, gdzie w dość fikuśny sposób poustawiane były lampki wypełnione szampanem. Rozdawał je gościom.
- Jeszcze minuta. - szepnął jej do ucha Tom, przy okazji podając dziewczynie kieliszek.
Spojrzała na duży, cyfrowy zegar przy scenie.
- Wiesz, to był najpiękniejszy rok. - przyznała szeptem.
Objął ją ramieniem, cichutko się śmiejąc. Podbródek oparł na jej obojczyku, przez co pachnące owocami włosy, które rozwiewał wiatr, muskały jego twarz.
- Zapewne dlatego, że się znów spotkaliśmy. - podsunął. - Ale przyznam szczerze, że mi też się ten rok podobał. Właśnie dzięki tobie. Może na początku nie byłem zbyt miły, przepraszam, lecz pomijając ten fakt: jesteś dla mnie bardzo ważna. - wyznał szczerze.
Dziesięć, dziewięć...
- Ty też jesteś dla mnie ważny.
Osiem, siedem...
- Jak bardzo?
Sześć, pięć...
- Uwierz, że bardzo.
Cztery, trzy...
Zagryzł wargę, obracając ciemnowłosą twarzą w swoją stronę. Uparcie wpatrywał się w jej rozbiegane oczy, a na policzku czuł ciepły i przyjemnie łaskoczący oddech.
- Nawet sobie nie wyobrażasz, jak się cieszę. - wyszeptał.
Dwa, jeden...
Wiwaty. Okrzyki radości. Huk petard. Głośna muzyka. Mróz szczypiący policzki. I oni.
Nawet nie spostrzegli, kiedy ich usta złączyły się ze sobą, a języki zaczęły wirować we wspólnym tańcu. Ale to akurat można nazwać udanym wejściem w nowy rok, prawda?
Tom mocniej przycisnął ją do siebie. Chciał dać jej w ten sposób jak najwięcej czułości i ciepła. A ona? Ona pragnęła, żeby nie zwalniał uścisku.
- Wszystkiego dobrego, Maleńka. - wymruczał, opierając głowę o jej czoło.
- Tobie również. - speszyła się, spuszczając nieznacznie wzrok.
W tle słychać było głośną muzykę. Dredowłosy przymknął oczy i wraz z Vivien delikatnie się kołysali.
Prawie jak w bajce, gdzie on gra rolę księcia, a ona księżniczki. Ogólne podsumowanie mijającego roku było pełne nowych doznań. Przez zaledwie pięć miesięcy zmieniło się całe jego życie. Tyle niespodzianek, chwil radości i zadumy, kłótni, wyzwisk, aż w końcu pocałunków i czułych gestów. Nigdy nie przeżywał czegoś podobnego. Zawsze uparcie powtarzał, że nie pozwoli żadnej dziewczynie omotać się wokół palca. Trzeba przyznać, że przez pewien czas mu to wychodziło. Jednakże przyjazd Vivien okazał się bombą, która wybuchła z lekkim opóźnieniem, przez co wszystkie jego postanowienia szlag trafił. Doskonale pamiętał, jak bronił się przez samym sobą i dogryzał dziewczynie na wszelkie możliwe sposoby. Momentami wstydził się swych pomysłów i dziękował Bogu, że ich nie urzeczywistnił. Stopniowo, dzień po dniu, przekonywał się do swego wroga, dopuszczając się przy okazji gestów, które tak naprawdę były sprzeczne ze „stanem” w jakim trwali - teoretycznej nienawiści. Pamiętał, jak matka każdego ranka uświadamiała mu, że Vivien to osoba dla niego zakazana. I faktycznie tak myślał. Dopóki nie miał możliwości by z nią pobyć dłużej i bliżej, święcie chwalił swoje nastawienie do panny Hugends.
Dyskoteka podczas wycieczki - tutaj nastąpił przełom. Zaczęły się chore przemyślenia, dziwne wnioski i nieokiełznane popędy oraz pragnienia. A wszystko za sprawą Vivien Hugends, tej diablicy, która wbrew pozorom okazała się aniołem, a nie zwykłą dziewczyną. Była dla niego idealna, co uparcie powtarzał od dłuższego czasu.
Pociągająca, uwodzicielska, pyskata, z charakterkiem, a zarazem wrażliwa i delikatna. Powoli opanował sztukę panowania nad jej emocjami i doskonale dobierał zagrania do sytuacji. Wiedział co robić, gdy jest zła. Wiedział, co wtedy powiedzieć, żeby ją ujarzmić. Powoli wypędzał z niej niesamowitą pewność siebie, pozostawiając tylko subtelność i zawstydzenia kiedy byli sami ze sobą. Tak bardzo lubił, gdy wtedy spuszczała wzrok i się rumieniła. Wielbił jej uśmiech - delikatny, promienny. Uwielbiał jej oczy - małe, niebieskie punkciki, które na zmianę były słodkie i drapieżne. Kochał jej usta - pełne, wiecznie ciepłe, o malinowym kolorze; usta dające mu ogromną przyjemność podczas pocałunków. Ubóstwiał jej dłonie, którymi nie raz doprowadzała go do obłędu. Lubił jej włosy opadające na smukłą, rumianą twarz. Jej głos był dla niego jak kołysanka - przyjemny i dziewczęcy. Nawet gdy krzyczała, miał wrażenie, że słucha pozytywki.
Po prostu się zakochał. I ten cholernik, Bill, miał rację; jak zawsze.
- Dziękuję za ten wieczór. - napomknęła po chwili ciszy.
Uśmiechnął się.
- A ja dziękuję za ostatnie miesiące.
Również się uśmiechnęła, zaczesując przy okazji grzywkę nieco do tyłu. Było jej tak dobrze... aż szkoda wracać, chociaż trzeba. Znów będzie musiała stanąć oko w oko z ojcem, który wciąż będzie ją przekonywał, jaki Kaulitz jest zły i nieodpowiedni dla niej. I co wtedy ma zrobić? Milczeć przytakując, czy przyznać, że go lubi... bardzo lubi?
- Jutro wracamy. - zmarkotniała, odwracając się do niego plecami.
Wzrokiem ogarniała nocną panoramę Paryża. Chciała zapamiętać jak najwięcej szczegółów, by kiedyś, gdy znów tutaj stanie, przypomnieć sobie mijającego właśnie sylwestra u boku Toma.
- Żałujesz, czy tylko na to czekasz? - spytał przystając po jej prawej stronie.
- Żałuję. - przyznała. - Dobrze mi tu. Zresztą, tata...
Zaśmiał się serdecznie.
- Zawsze możemy naszym rodzicom spłatać figla.
- Na przykład? - zaciekawiła ją jego propozycja.
- Na przykład udawać parę.
Szkoda, że tylko udawać, dodał w myślach.
Dziewczyna nieco spochmurniała. Szczerze mówiąc liczyła na coś więcej, ale w końcu sama kazała mu się starać. Gdyby nie to, zapewne już dawno byliby kimś więcej niż tylko… no właśnie, kim oni właściwie dla siebie byli?
- Chciałbyś udawać?
- Byłoby zabawnie. - odparł wymijająco.
To na pewno, pomyślała.


♥-*-♥-*-♥-*-♥-*-♥-*-♥-*-♥-*-♥-*-♥-*-♥-*-♥

Oszalałam. Nawet tydzień nie minął, a ja znów tutaj.
Źle ze mną, źle o.O
Ale przynajmniej jestem bliżej końca :)
Wszystko przyspieszam jak mogę, bo pobyt w Paryżu ciągnie się zbyt długo.

Kocham i za błędy przepraszam ; 33

Przypominam!
Osoby, które chcą być informowane o nowych notkach,
proszę, aby wpisały się do księgi gości i podały nr GG lub adres bloga;
w zależności gdzie chcą być powiadamiane. Inaczej NIE INFORMUJĘ.
Z góry dziękuję i kłaniam się w pas!
(nie obowiązuje stara lista z Myloga! Liczą się nowe wpisy.)


fuck-me-tom 1/02/2009 15:51:18 [Powrót] Komentuj



"-Wszystkiego dobrego, Maleńka. - wymruczał, opierając głowę o jej czoło."
Kocham jak on do niej tak mówi, wiesz?
Kocham. kocham. KOCHAM!!!
Po prostu uzależniłam się od tej pary xD
Dzisiaj coś mnie naszło i czytałam od samego początku...
Normalnie mam taki sentyment do tego opowiadania, że szok xD ;d
Myślę, że to udawanie będzie fajne. Oboje na tym skorzystają a potem może zobaczą, że to co jest między nimi to prawdziwa miłość xD
Hipisówna 4/02/2009 21:26:51
| brak www IP: 212.87.244.2

Jak ty to robisz, że każda twoja notka jest tak świetnie napisana, że chocby nie wiem jak się starała, nigdy nie doszukam się błędu? ;DDD
Notka przecudna, tylko co u Billa i reszty? ^^
I nie mogę się doczekac rozmowy Viv z tatą lub Toma z Simone. :DD

;-*
Karola 4/02/2009 15:30:57
| brak www IP: 83.27.173.145

u mnie nowy odcinek ;)

Zapraszam! ;**
anka 3/02/2009 17:25:07
| brak www IP: 78.88.80.202

łuuu
aqq 2/02/2009 17:54:57
| brak www IP: 82.139.5.198

Ach, chciałabym przeżyć taki Sylwester *.* Z Tomem u boku, szampanem i w ogóle, rozmarzyłam się! I ten Tom na nagłówku mnie rozkojarza! idę stąd! było genialnie, ale z drugiej strony to Tom, to taki tępak, jak mógł takie coś Viv zaproponować!
hubschliebe 2/02/2009 15:43:06
| brak www IP: 91.90.112.229

Witam.

Znasz to uczucie? Lęku i trwogi... Zamykając oczy myślisz o tym, by w końcu obudzić się z tego koszmarnego snu, jednak gdy je otwierasz... - nic się nie zmienia?
A co jeśli życie pogrąża się w świadomości, że być może któregoś ranka, nie zdołasz już otworzyć oczu? Co jeśli... W końcu każdy z nas kiedyś odejdzie...
Ale ona dopiero wróciła - z powrotem znalazła się w jego życiu... W chwili gdy on... umiera...

***

Kolejny spam, kolejne opowiadanie, kolejna historia o wielkiej miłości.
Po raz kolejny nic innego jak wyobraźnia ubrana w słowa...
A może tym razem będzie inaczej...? To nie bajka, to życie...
Człowiek rodzi się by umrzeć...
Wierzysz w cuda?
On w nie wierzył, a mimo to los wystawił go na bolesną próbę...
Na szali położone zostało życie i miłość - tylko jedno może przetrwać...
...wiara czyni cuda.

[Opowiadanie z udziałem Tokio Hotel]

***

„Ze strachem podniósł wzrok ku szklanej tafli, na przeciw siebie. Czerwona stróżka krwi ciągnęła się od dolnej wargi po brodę. Zadrżał...”

www.engel-der-nacht.blog.pl
*Anioły nocy nie potrafią latać*

Kathrin
Kathrin 2/02/2009 15:24:45
| brak www IP: 89.75.17.98

Według mnie nie aż tak długo :PP
Kocham to opowiadanie jest wyjątkowa ;)

:**
Marl 2/02/2009 15:23:10
| brak www IP: 83.5.53.151

pobyt w Paryżu nie ciągnie się zbyt długo!
jest zajebiście!
i wcale nie oszalałaś, wręcz przeciwnie, a nawet gdyby, to możesz mieć tak zawsze ;D
świetna była ta scena na wieży i wspomnienia...
ale szkoda, że to się już kończy. niech pomylą samolot w drodze powrotnej i niech lecą... choćby do Polski, byleby razem! ^^
cudny odcinek ;***
anka 2/02/2009 12:09:33
| brak www IP: 78.88.80.202

ZApraszam, w koncu napisalam 1częśc mojego opowiadania :P
Mam nadzieję, że się nie znudzisz, a jeżeli nawet Ci się spodoba i będziesz chciała być powiadamiania, to podaj w ksiedze nr. gg :)

Ja też się zdziwiłam, że ktos mnie pamieta :P Przecież ja to tak dawno temu pisałam! :)

a ja mam ferie i mogę się zabrać za czytanie Twoje opowiadania od początku. mmmmmm sama przyjemność! :)

Dobranocek;*
blackplants 2/02/2009 01:03:04
| http://blackplants.blog4u.pl IP: zalogowany

Ślicznie. Może to nie jest zbyt wyczerpująca wypowiedź, ale krytyka się nie należy. A jesli już to tylko pozytywna, na która mnie o tej porze nie stać niestety;p
Pisaj pisaj szybko ;))
Olutka16 1/02/2009 22:29:59
| brak www IP: 79.185.205.183


Podstrona: *1* / 2







POWIADAMIANI

Osoby, które chcą być informowane o nowych notkach, proszę, aby wpisały się poniżej i podały nr GG lub adres bloga(wolę GG). Inaczej NIE INFORMUJĘ.

Ich powiadamiam.
Też chcesz ?


AVATAR


Fuck Me.


PAULINA-TH

O autorce.
Wspomnienia Młodości



CZĘŚCI

1. Chętnie bym Ci dogryzł.
2. Bawię się kamyczkami tylko.
3. Ha ha ha, SUPRISE !
4. A ty żmijo co tak zerkasz?
5. Wredna wiedźmo.
6. Plusy i minusy.
7. Więc podrocz sie ze mną w łóżku.
8. Pomasuj mi ten cholerny brzuch, dziewczyno !
9. Przespałeś się ze mną?
10. Londyn.
11. Fuck me Tom, and shut up.
12. Kaulitz, dlaczego ty zawsze wszystko pieprzysz?
13. Zakochani?
14. Zakazana miłość.
15. Będę wujkiem?
16. I miss you.
17. Niewinny flirt.
18. Bratnia dusza.
19. Ja, ty i jemioła... Jak myślisz, co teraz?
20. Une rose pour ta copine.
21. Masz dwa wyjścia...
22. Kochanek.
23. Daj se wreszcie siana i zrozum, że kochasz tego imbecyla.
24. Jesteś moja.
25. Zostań ze mną.
26. Zawsze będę cię kochała, pamiętaj.
27. Ja i moja dziewczyna.
28. Pieprzyć obietnice.
29. Pokój pełen wspomnień.
30. Przez ciebie mam okres dwanaście miesięcy w roku
31. Osz ty skurwysynu!
32. Stay away from Juliet!
33. Laboratoryjne eksperymenty
34. Aluzja



ZAŁOGA Z MYLOGA

(Przepraszam, że bez linków, ale domenę "mylog" zamienia mi na "blog4u".)

Drunkard
Shake Up Of Emotions
Hotelowetokiostory
Hubschliebe
Kaulitz
Dream Tom
Lilsuxx
Kobieta Tom
Miss Hudson
Next To You
Kaulitz Twins Story
New TH Story
Endlosigkeit


ZAŁOGA Z ONETU

Od Dzieciaka Do Chłopaka
Tokio Hotel Historie
Flimmer-Hoffnung
Feel The Rainbow
Malinowe Oczy
Shawty
Sweet Home Alabama
Trzy Miesiące
Słodka Miłość
Wiecznie Będziemy Trwać
Mała i Mały Kaulitz
Sorge
Weronika TH


ZAŁOGA Z BLOG4U






SZABLON

Prosty i przejrzysty. Zrobiłam go JA
Tylko dla SIEBIE.
Blog4u.pl
Don't copy !!